FELDENKRAIS – coś dla ciała, coś dla ducha…
Kilka lat temu zapisałam się na kurs angielskiego. Chodziłam na ten angielski z kilkoma innymi babeczkami z pracy. Nasza nauczycielka nie miała łatwego zadania: każda z nas była na innym poziomie zaawansowania, łączyło nas tylko to, że żadna z nas… nie wykonywała zadań domowych!
Lubiłyśmy jednak te zajęcia bardzo, a nasza pani teacher robiła wszystko, abyśmy mimo wszystko wyciągnęły coś dla siebie, nie psując sympatycznej atmosfery. Nigdy się na nas nie złościła, była oazą spokoju i powtarzała cierpliwie: „trzeba się kochać i być dla siebie dobrym”.
Aż po kilku tygodniach zorientowałam się, że nie chodzę na te zajęcia, aby nauczyć się angielskiego, ale żeby usłyszeć te słowa. To „oficjalne przyzwolenie”, że trzeba być dla siebie dobrym, i że są sprawy ważne i ważniejsze, i że akurat zadania domowe do tych najważniejszych nie należą.
I teraz biorąc udział w zajęciach metodą Feldenkraisa, realizuję po części tę samą potrzebę. Przychodzę przede wszystkim, aby ktoś mi powiedział: „odpocznij” i powtórzył to tyle razy, aż poczuję się naprawdę zwolniona z konieczności bycia pilną uczennicą i prężenia się na baczność.
To mi bardzo, ale to bardzo dobrze robi na głowę.
Ale oczywiście feldenkrais robi dobrze nie tylko na głowę.
Generalnie robi dobrze na całe nasze ciało. Zajęcia ruchowe Metodą Feldenkraisa nazywane są „Świadomość poprzez Ruch”. I jest to taka cudowną metoda, która stoi w poprzek wszystkiemu, co usłyszeliście dotąd na temat troski o ciało. Czyli na przykład:
Chcesz być piękna? Musisz cierpieć!
Chcesz schudnąć? Musisz spalać kalorie!
Chcesz nabyć kondycji? Musisz trenować ponad siły, wciąż podnosić poprzeczkę!
Chcesz cos osiągnąć? Musi być krew, pot i łzy!
Nigdy nie jest łatwo, a jeśli chcesz mieć WYNIK, to musisz się napracować.
I tak to generalnie działa wszędzie.
Wszędzie… ale nie w feldenkraisie.
Bo tu jeśli chcesz mieć wynik, to wcale nie musisz się spocić.
Właściwie nawet nie bardzo musisz się ruszać.
Możesz po prostu leżeć, a zakres ruchów wynosi kilka – kilkanaście centymetrów.
Albo nie wynosi nic bo… pracujesz w wyobraźni.
Serio!
Wiesz, że przeprowadzono kiedyś taki eksperyment, w którym ludzie przez cztery tygodnie trenowali palec wskazujący. W wyobraźni. A gdy po tym czasie porównali siłę tego palca ze stanem wyjściowym, to okazało się, że… jest on naprawdę silniejszy!
Ludzki mózg to niewiarygodny narząd.
Ale reszta naszego ciała jest równie niewiarygodna i pełna połączeń, o których nam się nie śniło.
Zwykle nie zdajemy sobie z nich sprawy. Nie dostrzegamy ich, nie doceniamy. I nadużywamy.
Nadużywamy siebie. Zmuszamy się do wysiłku ponad siły, ponad możliwości. Nawet ci, którzy nie trenują sportu, a jedyny spacer, to ten z kuchni do łazienki. Nawet ci nadużywają swoich ciał! Nie dając im tego czego potrzebują: wystarczającej ilości snu, dobrego pożywienia, właściwego odpoczynku we właściwych okolicznościach.
Feldenkrais uczy tego. Uczy uważności na swoje ciało. Bycia tu i teraz.
To moja ulubiona forma ruchu ostatnio. I dbania o ciało i o umysł. To prawdziwy cud, bo spełnia WSZYSTKIE moje potrzeby… a nawet nie muszę wychodzić z domu!
Wszystko czego potrzebujesz to kawałek przestrzeni żeby móc się położyć (może być własne łóżko 😉) oraz telefon lub laptop, na którym możesz odtworzyć lekcję (bo tak nazywają się sesje Metodą Feldenkraisa.
Taka lekcja trwa zwykle około godziny.
Na czas trwania sesji nie musisz włączać kamery. Prawdopodobnie Twój instruktor także będzie miał wyłączoną swoją.
Czy nie zrobisz sobie krzywdy ćwicząc tak „samopas” i bez dozoru ze strony instruktora?
Nie, ponieważ ruchy, które wykonujesz są tak minimalne, że praktycznie nie ma możliwości, aby zrobić sobie krzywdę. Ćwiczysz zgodnie z potrzebami i możliwościami swojego ciała, więc nie powinno się zdarzyć, że go nadużyjesz.
Po lekcji miło będzie, jeśli wejdziesz na wizję (albo chociaż włączysz głos) i podzielisz się z instruktorem swoimi wrażeniami. I to wszystko.
Nie będzie spektakularnych efektów. Nie schudniesz, nie wypracujesz „kaloryfera” na brzuchu, nie zbudujesz kondycji maratończyka.
Ale poczujesz się lepiej w swoim własnym ciele, zwiększysz zakresy ruchów, poszczególnych jego partii. Poczujesz jakby „więcej miejsca” w ciele i to jest bardzo miłe i subtelne odczucie. Prawdopodobnie zmniejszeniu ulegną dolegliwości bólowe i dyskomfort kręgosłupa i stawów, przy zwiększeniu ich ruchomości. Opuści Cię poczucie napięcia i inne symptomy stresu.
Przyda się każdemu, kto z różnych przyczyn nie może ćwiczyć bardziej forsownie, ale będzie szczególnie cenne dla osób, które:
- przeszły niedawno inwazyjne zabiegi i operacje,
- czują się osłabione (np. po chemii),
- nie mogą uczestniczyć w zajęciach grupowych z powodów epidemicznych,
- nie mogą uczestniczyć w zajęciach grupowych/na sali z powodów logistycznych: braku czasu, konieczności opieki nad dziećmi, dużej odległości/dojazdów, kosztów,
- nie mają siły i motywacji, aby wykonywać bardziej forsowne ćwiczenia, wymagające wychodzenia poza strefę komfortu.
Metoda Feldenkraisa staje się coraz bardziej popularna, możesz więc znaleźć różne oferty zajęć online jak i stacjonarnych.
Ja dziś zapraszam Was na zajęcia dedykowane SPECJALNIE onko-pacjentkom.
Prowadzi je Aldona Chróściewicz, certyfikowana nauczycielka metody Feldenkraisa. Aldona jest lekarzem, więc naszą anatomię i fizjologię zna na NAPRAWDĘ DOBRZE, a nie z kilkutygodniowych kursów. Zajęcia dostosowuje do naszych możliwości i potrzeb, mając na uwadze nasz proces leczenia i rozległe operacje, którym zostałyśmy poddane.
Jest to też świetna i bezpieczna forma kontaktu z innymi dziewczynami, jeśli zostałaś „uwięziona” w domu z powodu leczenia. Kameralna, życzliwa grupa, gdzie możesz zabierać głos (lub nie) w zależności od potrzeb i gotowości.
KONKRETY?
Bardzo proszę:
- Spotykamy się online.
- Grupa jest kameralna, wręcz intymna! ❤
- NIE TRZEBA włączać kamery! Wystarczy, że będziesz „na nasłuchu”. 🙂
- Nie musisz się przebierać, ubierać, nigdzie jechać.
- Możesz być po operacji, w trakcie chemii, mieć onko-lenia, i/lub wkurw na paskudną pogodę.
- Możesz mieć lat 27 albo 72.
- Być giętka jak mistrzyni akrobatyki albo sztywna jak kołek.
Spoko. Naprawdę! ❤
- Wygospodaruj kawałek podłogi, połóż matę lub koc i… to tyle.
- Zajęcia trwają ok godziny.
- Gwarantuję: nie spocisz się, nie zasapiesz, nie będzie „za trudno”.
- Będzie spokojnie, komfortowo i dość zaskakująco – jeśli spodziewasz się czegoś w stylu zumby dla onko, to naprawdę nie! 😉
Twoje ciało będzie ci wdzięczne!
GRUPA ONKO – SPOTYKAMY SIĘ WE WTORKI o godz. 20.00
Dla osób zdrowych i chętnych onko, które odzyskały sprawność po operacji – zajęcia w ŚRODĘ 20.30
PIERWSZE ZAJĘCIA GRATIS – abyś miał/a szanse bez zobowiązań przekonać się, czy jest to forma aktywności dla Ciebie.
Szczegółowe informacje na temat Prowadzącej, logistyki zajęć i opłat TU:
(UWAGA: dla pacjentów onkologicznych cennik jest łaskawszy: 20zł za lekcję, 80zł za miesięczny karnet):
https://przyjaznetwojemiejsce.com.pl/aldona-metoda-feldenkraisa/regularne-zajecia-metoda-feldenkraisa-online/
ZAPISY (oraz pytania szczegółowe lub natury medycznej dotyczące zajęć) dla zainteresowanych jedną lub drugą grupą: bezpośrednio na adres: prowadzącej Aldona Chróściewicz alchr@wp.pl
Możesz też poszukać zajęć stacjonarnych w Twojej okolicy lub skorzystać z oferty innych instruktorów prowadzących zajęcia online.
Polecam szczególnie serdecznie Krzysztofa Basztona (wyszukać na FB) – trzeba się jednak przygotować wówczas finansowo na wyższą opłatę (ok 100 zł za 2-godzinną lekcję online).